Można ścigać „sympatyka Solidarności”, współpracownika Radia Wolna Europa i paryskiej „Kultury”, a do tego wielbiciela książek i muzyki poważnej? Tak, bo Stefan Michnik był przede wszystkim mordercą sądowym. Realnie ścigany jednak nigdy nie był: zmarł w żydowskim domu opieki w Szwecji. Czy po latach wróci do Polski, aby spocząć na Starych Powązkach w Warszawie?